Opis
Sunię wypatrzyła Pani Małgorzata. Obserwowała ją od jakiegoś czasu, ustaliła, że nigdy nie jest spuszczana z łańcucha i nie wychodzi poza teren posesji. Praktycznie nie ma kontaktu z człowiekiem, bo właściciel przychodzi do niej tylko po to, żeby jej rzucić korpusy z kurczaka do jedzenia. Pani Małgorzata zauważyła też, że sunia robi się coraz bardziej apatyczna i zrezygnowana. Żal Jej było na nią patrzyć, więc postanowiła działać (y) W połowie września tego roku zwróciła się do nas z prośbą o pomoc. Wtedy nie mieliśmy ani pomysłu, ani środków, żeby pomóc suni zwłaszcza, że dzieliło nas od niej kilkaset kilometrów. Ulżyło nam, gdy dowiedzieliśmy się, że lokalna organizacja obiecała się nią zająć. Siedziała nam jednak w głowach i śledziliśmy jej los. Minął miesiąc i nic się w jej sytuacji nie zmieniło. Organizacja, która obiecała pomóc, zamieściła jedynie ogłoszenie adopcyjne, na które nikt nie odpowiedział. Wtedy odezwał się do nas Sponsor, który woli pozostać anonimowy, oferując pokrycie kosztów utrzymania suni w hotelu, jeśli tylko weźmiemy ją pod opiekę. Było to dla nas jak wiatr w żagle (y) Dalej sprawy potoczyły się szybko. Pani Małgorzata pomogła nam załatwić formalności, a my zorganizowałyśmy transport, którego koszty pokrył inny anonimowy Darczyńca - dziękujemy serdecznie ❤ Dnia 8 października sunia trafiła pod opiekę S O S. Otrzymała na nową drogę życia nowe imię - Amira ❤
Sunię wypatrzyła Pani Małgorzata. Obserwowała ją od jakiegoś czasu, ustaliła, że nigdy nie jest spuszczana z łańcucha i nie wychodzi poza teren posesji. Praktycznie nie ma kontaktu z człowiekiem, bo właściciel przychodzi do niej tylko po to, żeby jej rzucić korpusy z kurczaka do jedzenia. Pani Małgorzata zauważyła też, że sunia robi się coraz bardziej apatyczna i zrezygnowana. Żal Jej było na nią patrzyć, więc postanowiła działać (y) W połowie września tego roku zwróciła się do nas z prośbą o pomoc. Wtedy nie mieliśmy ani pomysłu, ani środków, żeby pomóc suni zwłaszcza, że dzieliło nas od niej kilkaset kilometrów. Ulżyło nam, gdy dowiedzieliśmy się, że lokalna organizacja obiecała się nią zająć. Siedziała nam jednak w głowach i śledziliśmy jej los. Minął miesiąc i nic się w jej sytuacji nie zmieniło. Organizacja, która obiecała pomóc, zamieściła jedynie ogłoszenie adopcyjne, na które nikt nie odpowiedział. Wtedy odezwał się do nas Sponsor, który woli pozostać anonimowy, oferując pokryc...