"FAUN W ZIELONEJ" wernisaż Artura Pandia / Dortmund / w TEATRZE CHROBREGO 14
Opis
FAUN W ZIELONEJ Wystawa prac Artura Pandii Faun - rzymski bóg natury, opiekun lasów i owczarzy - to jedna z najbardziej niejednoznacznych figur antyku. Hybrydyczny, zmysłowy, nieposkromiony. W starożytności jego obecność nie była moralizowana - była częścią porządku świata. Należał do sfery instynktu, płodności, cielesności. Był tym, co naturalne. Dopiero późniejsze epoki zaczęły regulować ciało. Cenzurować pożądanie. Dyscyplinować spojrzenie. Historia sztuki pokazuje jednak, że męskie ciało - również w kontekście homoerotycznym - nigdy nie zniknęło. W antycznej Grecji idea kalokagathii łączyła piękno fizyczne z duchową doskonałością. Posągi atletów, młodzieńców, herosów były afirmacją męskiej formy jako harmonii i ideału. W renesansie powróciła fascynacja nagim ciałem mężczyzny - wystarczy przywołać monumentalne przedstawienia herosów, gdzie napięcie mięśni i delikatność gestu współistnieją w jednej figurze. W modernizmie artyści coraz odważniej eksplorowali cielesność jako przestrzeń tożsamości i pożądania. Jednak queerowa obecność w historii sztuki przez długi czas pozostawała ukryta - czytana między wierszami, zaszyfrowana w spojrzeniach, gestach, kompozycjach. Homoerotyzm był obecny, lecz nie nazwany. Prace Artura Pandii wpisują się w tę linię - lecz nie w sposób nostalgiczy czy akademicki. Jego faun nie jest cytatem z antyku. Jest współczesny. Jest świadomy. Jest queerowy. Homoerotyczna retoryka tych prac opiera się na napięciu między siłą a kruchością. Męskie ciało nie jest tu symbolem dominacji - jest polem wrażliwości. Skóra reaguje na światło jak pejzaż reaguje na porę roku. Bliskość między postaciami - jeśli się pojawia - nie jest spektaklem, lecz cichą intymnością. Spojrzenia nie prowokują; one zapraszają. Queerowość w tej wystawie nie polega na deklaracji. Polega na odzyskaniu naturalności. Faun - istota półzwierzęca, półludzka - staje się figurą wyjścia poza binarne porządki. Poza sztywne kategorie męskości. Poza normatywność. W tym sensie „Faun w Zielonej" ma także wymiar lokalny i symboliczny. Zielona Góra - miasto, którego nazwa odwołuje się do natury, zieleni, wzrostu - staje się przestrzenią, w której można postawić pytanie o dojrzałość wspólnoty. Czy natura obejmuje również różnorodność tożsamości? Czy zieloność miasta jest tylko pejzażem, czy także metaforą otwartości? Faun powraca do miasta nie jako prowokacja, lecz jako przypomnienie. Że instynkt nie jest wrogiem kultury. Że ciało nie jest zagrożeniem dla duchowości. Że queerowość nie jest odstępstwem od natury - lecz jej częścią. Artur Pandia prowadzi dialog z historią sztuki, ale jednocześnie ją przepisuje. Jego prace mówią: męskie ciało może być czułe, miękkie, wrażliwe. Może być przedmiotem spojrzenia nieheteronormatywnego, nie tracąc swojej godności. Może być przestrzenią prawdy. „Faun w Zielonej" to wystawa o powrocie. Do natury. Do ciała. Do odwagi patrzenia.
FAUN W ZIELONEJ Wystawa prac Artura Pandii Faun - rzymski bóg natury, opiekun lasów i owczarzy - to jedna z najbardziej niejednoznacznych figur antyku. Hybrydyczny, zmysłowy, nieposkromiony. W starożytności jego obecność nie była moralizowana - była częścią porządku świata. Należał do sfery instynktu, płodności, cielesności. Był tym, co naturalne. Dopiero późniejsze epoki zaczęły regulować ciało. Cenzurować pożądanie. Dyscyplinować spojrzenie. Historia sztuki pokazuje jednak, że męskie ciało - również w kontekście homoerotycznym - nigdy nie zniknęło. W antycznej Grecji idea kalokagathii łączyła piękno fizyczne z duchową doskonałością. Posągi atletów, młodzieńców, herosów były afirmacją męskiej formy jako harmonii i ideału. W renesansie powróciła fascynacja nagim ciałem mężczyzny - wystarczy przywołać monumentalne przedstawienia herosów, gdzie napięcie mięśni i delikatność gestu współistnieją w jednej figurze. W modernizmie artyści coraz odważniej eksplorowali cielesność jako przestrz...
Terminy
Organizator
Fundacja Tchnienie